Plan wyjazdu do Japonii

By on 21-6-2013 in Japonia

Plan wyjazdu do Japonii

Od 17. czerwca przebywam w Japonii i korzystając z wolnej chwili podczas przejazdu shinkansenem z Tokio do Kioto, postanowiłam napisać krótki artykuł o naszych planach na zwiedzanie Kraju Kwitnącej Wiśni. Na miejscu spędzimy dokładnie 21 dni. Odpowiednio wcześniej zakupiliśmy JR Pass upoważniający nas do przejazdu pociągami na terenie całej Japonii przez 14 dni. Korzystając więc ze wspomnianego biletu, zamierzamy zwiedzić różne odleglejsze zakątki Japonii, nie tylko znane wszystkim dobrze Tokio i Kioto. Pomysł na wyjazd zrodził się już około roku temu, gdy po powrocie z Islandii, uznałam, że warto oszczędzać przez cały rok, by móc potem wybrać się na dłuższą podróż w dalsze rejony świata ;) A może powinnam rzec, że pomysł wycieczki do Japonii zaczął kiełkować już jakieś 4 lata temu, gdy rozpoczęłam naukę japońskiego. W każdym razie, korzystając ze sposobności stworzonej przez konkurujące ze sobą firmy Quatar Airways, Emirates i KLN, zakupiłam bilet lotniczy w promocyjnej cenie ok. 1500 zł na przelot liniami Emirates z Warszawy do Tokio z przesiadką w Dubaju. Już na początku wyjazdu dopisało nam szczęście i na lot z Warszawy do Dubaju otrzymaliśmy bilety w klasie biznesowej. Dodam, że był to mój pierwszy lot poza Europę i od razu takie doświadczenie – standard o jakim tylko mogłabym pomarzyć. Dalej było trochę mniej przestrzeni i wygód, ale szczęśliwie dotarliśmy do Tokio. Pierwszy etap podróży został już zrealizowany, a reszta nadal przed nami.

Przewodnik z „Wiedzy i życia”

Japan Railway Pass. Dostępny tylko dla turystów. Zakup koniecznie przed przyjazdem do Japonii.

Przystawka na lunch w Emirates

Kolejna przystawka. Do wyboru.

 

Szczegółowy plan pobytu w Japonii

 

  1. Tokio – 5 dni. Naszym celem było zwiedzenie najważniejszych dzielnic stolicy Japonii, np. Ueno, Shibuya, Akihabara, Harajuku etc. Ponadto ostatniego dnia udaliśmy się do Kamakury, miasta, które było znaczącym punktem na mapie Japonii w czasach samurajskich i jest starsze niż Tokio. Te 5 dni w Tokio miało odegrać dla nas ważną rolę w poznawaniu Japończyków, ponieważ właśnie wtedy korzystaliśmy z Couchsurfingu i pierwsze 2 noce spędziliśmy u Koushiego (student, który zamierza zostać producentem filmowym) oraz u Atsushiego (pracownik BP z zamiłowaniem do ekstremalnej jazdy na rolkach).

  2. Kioto – 4 dni. W Kioto zamierzamy zobaczyć słynny Gion, czyli dzielnicę gejsz, obok której usytuowany jest nasz hostel. Następnie zależy nam na zobaczeniu Złotego Pawilonu, świątyni Fushimi Inari, lasu bambusowego i innych znanych świątyń dawnej stolicy Japonii. Z Kioto udamy się na dzień do Nary. W planach było również Kinosaki, miasteczko gorących źródeł, w którym każdy spaceruje w letnich kimonach, yukatach. Niemniej, najprawdopodobniej zamienimy je na jednodniowy wypad do Osaki, gdzie spotkamy znów Atsushiego. Początkowo zapraszał nas na weekend do domu swoich rodziców, ale ostatecznie odmówiliśmy, ponieważ skończyły nam się suweniry z Polski oraz nie można było anulować 2 z 4 zarezerwowanych noclegów w Kioto.

  3. Koyasan – 1 dzień. Spędzimy tam jedna noc u mnichów buddyjskich, zwiedzimy piękne lasy cedrowe oraz słynny Okunoin.

  4. Hiroshima – 2 dni. Tak naprawdę na zwiedzanie Hiroszimy przeznaczymy 1 dzień, a drugiego dnia wybierzemy się na pobliską wyspę Miyajimę.

  5. Kagoshima – 2 dni. Kagoshima jest naszą bazą noclegową, z której udamy się na wyspę Yakushimę, którą porasta liczący kilka tysięcy lat las cedrowy. Jest to miejsce, które zainspirowało Hayao Miyazakiego do narysowania „Księżniczki Mononoke”. Z Kagoshimy być może udamy się również do Beppu – miejscowości znanej z licznych, barwnych gorących źródeł. Nieopodal Kagoshimy znajduje się również słynny wulkan Sakurajima (wciąż aktywny).

  6. Nagano – 1 dzień. Najsłabszy punkt naszego planu, gdyż czeka nas cały dzień jazdy pociągiem z Kiusiu do Alp Japońskich. Nie wiem na ile jest to możliwe do zrealizowania, ale spróbujemy. Może oprócz zwiedzania miasta i jego imponującego zamku, zawitamy do słynnych gorących źródeł z makakami.

  7. Takayama – 2 dni. Takayama posiada imponującą drewnianą starówkę, a wokół otaczają ją góry. Stamtąd udamy się również do wioski pełnej małych tradycyjnych wiejskich domów japońskich, krytych strzechą, wokół których rozpościerają się pola ryżowe.

  8. Fuji – 2 dni. Zatrzymamy się w okolicy słynnej Fujisan, by podczas naszej wspinaczki na szczyt pozostawić bagaż w pobliskim hostelu, a kolejną noc spędzić odpoczywając po wędrówce. Miejmy nadzieję, że pogoda dopisze i na szczycie będzie odpowiednia widoczność.

  9. Nikko – 1 dzień. Tutaj planujemy zwiedzić najważniejszy kompleks świątynny oraz pospacerować trochę po ważniejszych uliczkach tej miejscowości.

  10. Ostatni dzień w Tokio lub ewentualnie w Naricie, z której odbędzie się nasz lot powrotny do Polski.

Bar w okolicy Ueno.

Pagoda w kompleksie świątynnym Sensoji w Tokio.

 

Tradycyjne potrawy japońskie

 

Wyjazd do Japonii ma być dla mnie również podróżą kulinarną. Jeśli któregoś dnia zdarzy mi się mieć ogromnego lenia do zwiedzania, wybiorę się przynajmniej do pobliskiego baru i spróbuję jakiejś lokalnej potrawy. Wspólnie z Atsushim doszliśmy do wniosku, że Japonia to odpowiedni kraj, po którym można podróżować skupiając się tylko na jedzeniu. Na swoim koncie mam już sashimi z kurczaka (czyli surowy filet z kurczaka, jedynie lekko zrumieniony z wierzchu) oraz nattou (sfermentowaną soję). Jednym słowem dania, których w życiu bym nawet nie powąchała, ale nie śmiąc odmówić naszym Couchsurfingowym gospodarzom, ostatecznie spróbowałam. Nattou było jak najbardziej smaczne i wcale nie śmierdziało! Niemniej, surowy kurczak to nie moja działka. Choć i tak był smaczniejszy niż przypuszczałam. A oto lista kolejnych potraw, które czekają na mnie w Japonii:

  • sushi

  • tempura

  • soba

  • udon

  • monjayaki

  • okonomiyaki (w stylu Kansai i Hiroszima)

  • ramen

  • lody z machą

  • tzw. shaved ice, czyli kakigouri

  • dango

  • mochi

  • warabimochi

  • onigiri

  • takiyaki

  • ekiben, czyli bento do pociągu

Nie zamierzam jednak próbować takoyaków. Po prostu jedzenie ośmiornicy i kalmara do mnie nie przemawia :)

Zapraszam zatem na przyszłe artykuły z relacją z pobytu w Japonii.

Polecam również mój profil na Instagramie: magdalenakr89. Zdjęcia dużo gorszej jakości, ale znajdziecie tam wszystko na bieżąco ;)

Dango kupione w sklepie. Lepsze są jednak te kupione na ulicy, podawane na ciepło.

Sensoji.

Shibuya nocą.

Japonka, która obsługiwała nas w jednej z restauracji w Kawasaki.

 

 

13 Comments

  1. Proszę o więcej, Pa

  2. Czekałam na Twój wpis o Japonii i się doczekałam :)

    Super, że będziecie na miejscu tak długo! Kolejnym razem również planuję wybrać się do Japonii na min. 2 tygodnie, bo tydzień to oczywiście zdecydowanie za mało nawet na Tokio i okolice.
    Czekam niecierpliwie na zdjęcia i relację po powrocie!

    Jak wiesz, korzystałam z tej samej promocji Emirates. Super miałaś szczęście z zamianą na klasę biznes (nieźle wyglądają te posiłki)! :) Ja również wcześniej nie leciałam w takich warunkach – chociaż to była tylko klasa ekonomiczna ;) Kilka dni po powrocie z JP leciałam low-costem i z utęsknieniem wspominałam warunki, jakie były w Emirates ;)

    Fajnie, że na Tokio zdecydowaliście się przeznaczyć aż 5 dni. Moim zdaniem po tym mieście można chodzić bez końca i nigdy nie jest nudno. Mimo, że nie przepadam za metropoliami to w Tokio nie czuje się tego, że jest to tak olbrzymie i zatłoczone miasto. Szczególnie zazdroszczę Tobie wizyty w Koyasan u mnichów buddyjskich oraz gorących źródeł z makakami, ale najbardziej wspinaczki na Fuji :)

    Poza lodami z matcha polecam „Green Tea Frappuccino” dostępne w sieci kawiarni Starbucks (chyba, że już próbowałaś ;). Jeśli zaś chodzi o takoyaki to muszę Tobie powiedzieć, że do ośmiornicy ja również podchodziłam sceptycznie (jakoś odstraszały mnie te macki ;), ale danie okazało się przepyszne.

    Życzę Wam, aby udało się plan zrealizować w 100% i abyś popróbowała jak najwięcej lokalnych przysmaków!
    Pozdrawiam.

    • Jeeej dzięki za taki długi komentarz ;)
      Co do Tokio, to rzeczywiście nie czuje się tak tego ogromu. Sądzę, że dlatego iż jest tam bardzo cicho i wszyscy dbają o to, by tak pozostało (nakaz ustawiania cichego trybu komórek w pociągach i metrze, również zakaz rozmawiania przez telefon w tychże miejscach itd.). Na początku byłam strasznie zafascynowana Tokio, ale mając porównanie z Kioto, to nie ma przebicia. Trafił nam się hostel w samym Gionie, już pierwszego wieczoru widzieliśmy maiko i panował tam naprawdę fajny klimat. Ludzie też milsi. Choć im dalej tym częściej do nas zagadują. Np. ostatnie trzy dni z rzędu dostaliśmy jakieś upominki: w informacji turystycznej, na dworcu od przypadkowo poznanej Japonki i dziś w barze soba. Kochane :)
      Green tea frappuccino jeszcze nie spróbowałam, ale ostatniego wieczoru, który spędzimy w Tokio, zamierzam zawitać do jakiegoś Starbucksa ;) Po Twoich zdjęciach nabrałam na to ochoty. Póki co ciągle zajadam się lodami z machą ;) Choć co do jedzenia, niestety, zaczynam tęsknić za kuchnią europejską. Zjadłabym takiego schabowego z burakami czy jakieś spaghetti… :P Mój biedny polski żołądek na dłuższą metę nie przeżyje na surowych rybach i makaronie gryczanym.
      Polecam jeszcze zajrzeć na mój profil na Instagramie: magdalenakr89. Mam strasznie słaby aparat w telefonie, ale póki co jest mi łatwiej wrzucać takie zdjęcia niż te z canona.
      Pozdrawiam ;)

  3. Lody z matchą mi również bardzo smakowały i w najbliższych dniach planuję je przygotować w domu :)
    Ja już pierwszego dnia od powrotu z Japonii tęskniłam za tamtejszym jedzeniem. Rozpieszczany na miejscu żołądek buntował się przeciwko polskiemu jedzeniu ;) Być może gdybym była w Japonii dłużej to również zatęskniłabym za znanymi produktami… ;)
    Pozdrawiam i życzę kolejnych wspaniałych wrażeń!

    • O to czekam na przepis na lody i kupię sobie zapas matcha, by móc przygotować sobie potem własne domowe lody z herbatą ;)

  4. Magda

    nadrabiam zaległości i bardzo podziwiam Wasz plan podróży .. mam nadzieję, że Koyasan nie zawiódł Was .. byłem tam trzy dni .. bo uwielbiam takie duchowe miejsca :^)
    bardzo zazdroszczę Wam Fujisan .. góra jest dostępna dlla wspinaczki tylko w lecie a byłem tam w kwietniu .. chociaż patrząc na wilgotność powietrza i temperatury być może kwiecień albo październik to dobre miesiące na podróż .. podziwiam i pozdrawiam :^)

    piotr

    • Piotrze, dziękuję ślicznie za komentarz. W Koyasan było niesamowicie. Cudowne drzewa, a cały Okunoin robi ogromne wrażenie (nawet w ulewę ;) ). Nocleg u mnichów bardzo klimatyczny: uroczy pokój z stylu ryokanu, super łaźnia, piękne i smaczne jedzonko. Byłam również zachwycona poranną modlitwą – na długo pozostawia w zadumie. Do tego było dość kameralnie, bo naprawdę niewielu gości w tym czasie odwiedziło Shojoshin-in. Oprócz nas może jeszcze 8 osób. A zatem spokojnie, nikt nie zakłócał ciszy ;)

      No właśnie zdecydowałam się na wyjazd latem tylko ze względu na Fuji. Nie cierpię wysokich temperatur i czasami było mi ciężko. Następnym razem wybiorę się właśnie wiosną, specjalnie na kwitnienie wiśni. Być może tylko na jakieś 5-6 dni do samego Kioto. A potem jeszcze kiedyś odwiedzę Japonię jesienią i wówczas chyba udam się do Japońskich Alp i może na Hokkaido. Ale to takie marzenie na kilka lat w przyszłość ;)

      Pozdrawiam serdecznie

      • Magda,

        Ależ się bardzo ucieszyłem, że mieliście dobre doświadczenie na Koyasan. Uśmiecham się szeroko i ciepło :^)
        Okunoin by całkiem magiczny dla mnie ten las strzelisty .. ja też miałem i deszcz i słońce i było dosyć chłodno w kwietniu .. rozmyślałem tam i medytowałem i spacerowałem .. w sumie prawie 3 dni.. mnisi byli bardzo mili ..a na szlaku pielgrzymim Kobo Daishi spotkałem tylko jednego człowieka ..wiesz najbardziej wzruszyłem się przy posągu Buddy tuż za granicą Koyasan tam gdzie pieszy szlak prowadzi w dół do stacji kolei Nankai a chyba i autobus do stacji kolejki linowej tamtędy przejeżdża . to posąg do którego pielgrzymowały kobiety i dalej nie mogły .. przez stulecia nie miały wstępu na Koyasan by nie ‚rozpraszać’ :^) mnichów .. i tu prosiły o udane macierzyństwo

        Na pewno kwiecień byłby dla Ciebie w Japoni – było chłodniej i deszcz też ale i też cudowne słoneczne rześkie dni no i sakura niepowtarzalna jest .. a i kolory jesieni też są wspaniałe z tego co czytałem może i ja je kiedyś doświadczę ..
        bardzo się cieszę, że podróż Wam się udała i Japonia daje tyle marzeń .. Japonia jest mi bliska sercu

        obiecuję sobie powrócić tam za jakiś czas na pielgrzymkę na Shikoku http://www.shikokuhenrotrail.com/
        :^)

        słoneczne pozdrowienia :^)

        piotr

      • ach i zapomniałem dodać, że i dla mnie poranne modlitwy były niezwykłym przeżyciem.. byłem jakby w innym świecie .. a w kwietniu w moim pokojku w stylu ryokan mocno zmarzłem pomimo pierzynki :^) ..ale i to było przeżyciem

        słoneczne pozdrowienia i życzę Ci wielu inspirujących powrotów do Japonii

  5. Ile kosztował Japan Rail Pass? co dokładnie obejmuje, wszystkie pociągi?

    • JR Pass jest dostępny w kilku opcjach, w zależności od okresu, na jaki ma obowiązywać. Ja wybrałam bilet dwutygodniowy i korzystałam z tej strony: http://www.jrpass.com/ Obecnie cena takiego bletu to koszt 312 euro, ale wszystko jest zależne od kursu jena. W internecie można znaleźć wiele stron pośredniczących w sprzedaży JR Passu, także warto przejrzeć kilka stron i porównać ceny. JR Pass należy kupić przed wyjazdem do Japonii. Otrzymany kurierem voucher wymieniamy dopiero na właściwy bilet w Japonii, w specjalnych punktach obsługi. Tam otrzymamy również listę pociągów dostępnych w ofercie JR Passu.

      Blet nie obowiązuje we wszystkich pociągach, ale w większości. Uwzględnia też przejazdy shinkansenami (oprócz Nozomi i Mizuho). Nie jest więc uwzględniony shinkansen na trasie Tokio-Kioto. Niemniej, można skorzystać z przejazdu shinkansenem Sakura na trasie Tokio-Osaka, a z Osaki przejechać lokalnym pociągiem do Kioto w jakieś 30min. Do JR Passu nie ma też wliczonego biletu z Osaki do Koya-san. Z drugiej jednak strony, w ramach biletu, można popłynąć promem z Hiroshimy na wyspę Miyajima :)

  6. Także wybieramy się w czerwcu, dlatego chciałbym zapytać jaką miała Pani pogodę? Trochę boję się upałów, podobno już w czerwcu mogą porządnie wymęczyć..

    • Witam. Niestety potwierdzam, było gorąco i przede wszystkim była duża wilgotność powietrza. Normalnie nie jestem przyzwyczajona do takich warunków pogodowych, więc dość ciężko to znosiłam, ale po tygodniu jakoś się zaaklimatyzowałam. W Tokio nie odczuwałam tego tak bardzo, bo jednak metro, wszystkie bary i sklepy były klimatyzowane. Zresztą też we wszystkich mieszkaniach i hostelach/hotelach itd. w Japonii jest klimatyzacja. Po prostu problem pojawia się, gdy w czasie godzin okołopołudniowych trzeba przebywać gdzieś na słońcu ;) Zdarzyło się nam też kilka deszczowych dni, ale bez ulew. No tylko na Koya-san nas przemoczyło, ale to ponoć urok lokalnego mikroklimatu ;) W każdym razie polecam gorąco Japonię, niech pogoda Was nie zraża ;) Warto tylko rozplanować rozsądnie zwiedzanie, by się nie przegrzać. Należy zopatrzyć się w wodę, wachlarze, kapelusze i zwiewne ubrania i powinno być dobrze ;)

Trackbacks/Pingbacks

  1. Wrażenia z podróży do Japonii | Dobrze podróżować - [...] miejsc. Najbardziej fascynuje mnie Azja i planuję wkrótce tam wyruszyć. Najczęściej czytane Plan wyjazdu do Japonii …

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>